Matowe cienie Maybelline Color Tattoo – swatche i recenzja

Matowe cienie Maybelline Color Tattoo - swatche i recenzja

Jak zapewne wiecie, niedawno w sprzedaży pojawiły się nowe, matowe cienie Maybelline Color Tattoo. Czy są warte uwagi? Które kolory wybrać? Ten artykuł rozwieje Wasze wątpliwości!

maybelline-matyOsobiście uwielbiam kremowe cienie Maybelline. Poprzednie edycje kolorystyczne sukcesywnie podbijały moje serce, a najbardziej przeze mnie „eksploatowanym” cieniem był dotychczas On and On Bronze (odcień starego złota).  Gdy potrzebowałam szybko wykonać makijaż, często używałam tylko tego cienia, bo jest trwały i ładnie podkreśla kolor mojej tęczówki.

Problem z tymi cieniami był dotychczas jeden – deficyt matowych, cielistych kolorów.

Mogłyśmy wybierać spośród granatów, czerni, turkusu, złota, czy mocnych fioletów. Jedynym matem dostępnym wcześniej był Permanent Taupe (kamienna szarość), który wiele dziewczyn używało do podkreślania brwi.

Teraz pojawiły się wreszcie aż 4 nowe, matowe odcienie, z czego 3 są naprawdę uniwersalne, a jeden… hmmm… powiedzmy, ze mógłby być lepszy.

Oto one, matowe cienie Maybelline Color Tattoo:

creme-de-nude

Creme de Nude nr 93

Śliczny, jaśniutki kolor, który na powiece wygląda niczym baza wyrównująca koloryt skóry. Dla osób lubiących jednolity, jasny kolor powieki może on stanowić cień sam w sobie. Panie wolące coś mocniejszego na oku zapewne znajdą w nim świetną bazę pod wszystkie cieniowane makijaże, gdzie koncentracja koloru znajduje się w zewnętrznym kąciku oka, a środek powieki i jej wewnętrzna część są rozświetlone.

Myślę, że znacznie lepiej sprawdzi się ten cień u Pań o ciepłej karnacji, bądź ewentualnie neutralnej, ponieważ u chłodnych typów skóry może za mocno „rezonować” swoim żółtym podbiciem.

Moja ocena: ★★★★★★ (6/6)

creme-de-rose

Creme de Rose nr 91

Kolor odrobinkę ciemniejszy niż poprzednik, jednak równie uniwersalny i atrakcyjny. Tak samo może być zarówno cieniem, jak bazą, z tą różnicą, że Panie o typowo ciepłej karnacji będą w nim wyglądać bardzo niekorzystnie – ma on bowiem wyraźne, szare podbicie, które będzie wyglądało na ciepłej skórze jak coś brudnego. Świetny cień pod makijaże ślubne w fioletach i różach – oczywiście tych chłodnych. Do łososiowych, czy morelowych odcieni lepiej sprawdzi się Creme de Nude.

Jako ciekawostkę warto dodać, ze ten odcień wygląda jak jaśniejszy brat Permanent Taupe, wiec wspólnie będą stanowić świetny duet :)

Moja ocena: ★★★★★½ (5.5/6)

vintage-plum

Vintage Plum nr 97

Teraz czas na mały przerywnik moich zachwytów, ponieważ ten cień jest mocno niedopracowany. W dalszej części posta znajdziecie swatche – zwróćcie uwagę jak nierównomiernie rozkłada się na powiece. Jest to jeden z ciemniejszych matów, myślę, że można go spokojnie porównać do Permanent Taupe, tylko trochę bardziej wpada w fiolet. Nie jest to jednak fiolet intensywny – raczej jest zgaszony i szarawy.

Na pewno sprawdzi się jako baza podbijająca inne cienie o podobnej tonacji, jednak sam w sobie na powiece wygląda po prostu brzydko. Dlatego w roli cienia go nie polecam, jeśli natomiast lubicie fioletowo-szare smoky, będzie on niezastąpioną bazą kolorystyczną pod taki makijaż.

Moja ocena: ★★★½☆☆ (3.5/6)

creamy-beige

Creamy Beige nr 98

Ten cień to moja miłość od pierwszego użycia! Przede wszystkim, to nie jest taki typowy, płaski mat. Powiedziałabym, że ma on w sobie odrobinę satyny, przez co znacznie lepiej rozkłada się na powiece, niż fioletowy poprzednik. Co więcej, świetnie wygląda „solo”, w roli jednokolorowego makijażu. Jako baza pięknie podkręci każdy smoky oparty na brązach, jest jednak nieco mniej uniwersalny, niż jaśniejsze odcienie.

Myślę, że Panie o neutralnej, bądź ciepłej karnacji go bardzo polubią. Chłodne odcienie skóry będą wyglądały mało atrakcyjnie, bo może imitować ostatnie stadium schodzącego siniaka.

Niemniej, ja ten cień uwielbiam i myślę, że będzie godnym następcą On and On Bronze, gdyż jest mniej błyszczący i nachalny.

Moja ocena: ★★★★★★ (6/6)

Swatche i porównania

maybelline-maty-swatche

Na swatchach wyraźnie widać, że nawet po nabraniu ze słoiczka, cień Vintage Plum ma słabą pigmentację i kolor nierównomiernie rozkłada się na skórze. Przy takiej kondensacji cienia najbardziej widać Creme de Nude, a Creamy Beige i Creme de Rose są na równi.

Jak wygląda kolor po roztarciu na skórze?

maybelline-maty-swatches

Vintage Plum jest bardzo słaby, mimo, że to najciemniejszy odcień.

Creamy Beige stanowi świetny cień sam w sobie, tworząc na powiece delikatne, satynowe pokrycie.

Creme de Nude, który po nabraniu ze słoiczka był bardzo mocny, teraz znacznie „zelżał”, dzięki czemu nie tworzy na skórze żółtej skorupki.

Creme de Rose bardzo ładnie stapia się ze skórą i tworzy jaśniutką bazę, bądź delikatny cień na powiece.

A jak cienie wyglądają na powiekach?

compareTo porównanie nie pozostawia złudzeń – Vintage Plum jest bardzo słabym cieniem. Pozostałe produkty są super i naprawdę warto je mieć w swojej kosmetyczce!

Podsumowanie

Nowe cienie Maybelline Color Tattoo są ogólnie mówiąc bardzo dobre. Ich trwałość jest porównywalna z pozostałymi, starszymi braćmi, więc wytrzymują upały, treningi, czy tarcie oczu.

Jeśli chodzi o kolorystykę, myślę, ze każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Jedyne co odradzam, to kupować cień Vintage Plum z myślą o używaniu go jako cień solo, ponieważ tworzy na powiece nieestetyczne plamy.

Pozostałe cienie są naprawdę dobre i wielofunkcyjne, dzięki czemu na pewno spełnią Wasze oczekiwania :)

Znacie te cienie? Używacie? Co o nich myślicie? Podzielcie się Waszą opinią w komentarzach!
Przydatny wpis? Niech inni się o nim dowiedzą! :)
Share on Facebook0Pin on Pinterest144Tweet about this on Twitter0Share on Google+0Email this to someone

Nagrody za komentarze na Wizaż Online!

co ty o tym myślisz?

Napisz swój komentarz! :)