Makijaż ślubny skóry trądzikowej krok-po-kroku

Makijaż ślubny skóry trądzikowej krok-po-kroku

Makijaż ślubny skóry trądzikowej to nie lada wyzwanie. Przekonałam się o tym dość nieoczekiwanie, kiedy niczego nieświadoma pojechałam wykonać makijaż ślubny jednej z moich Klientek, którą wcześniej malowałam próbnie.

Napiszę Wam dzisiaj bowiem o pewnej pięknej Pannie Młodej, którą kosmetyczka już mniej „pięknie” urządziła, proponując manualne oczyszczanie skóry trądzikowej na 3 tygodnie przed ślubem

Zazwyczaj staram się pisać zwięźle, co nie zawsze znaczy, że krótko. Dzisiaj jednak pozwolę sobie na kilka osobistych dygresji. Kiedy bowiem zobaczyłam Anię w dniu Jej ślubu i w oczach widziałam strach i żal, ale też wielkie nadzieje ze mną związane, w pierwszym momencie poczułam olbrzymi napływ złości na tę kosmetyczkę. I oczywiście presję oczekiwań Ani, która patrzyła na mnie jak na ostatnią deskę ratunku.

Anię poznałam dzięki mojej stronie internetowej. Kilka miesięcy temu napisała do mnie i zapytała o możliwość wykonania makijażu próbnego i ślubnego. Oczywiście zgodziłam się, bo robię to na co dzień. W dniu
naszego spotkania na makijazu próbnym, Ania miała nieco wyprysków na skórze, ale spokojnie były one „do ogarnięcia”.

Gdy robiłyśmy próbny makijaż, doradziłam Ani, by zastanowiła się nad przedluzaniem rzęs 1:1, bo przy lekko opadającej powiece ładnie optycznie otwierają one oko. Ania skorzystała z rady i nawet dawała znać, że jest bardzo zadowolona. Robiła też kwas migdałowy, który podsunęłam, żeby skóra się rozjaśniła do ślubu. Także działał na Anię i wszystko szło ku dobremu. Niestety, jak widać życie lubi płatać nam „figle”… Kosmetyczki również 😉

Wiem, że nieładnie komentować czyjeś kompetencje, ale to jest Dziewczyny historia dla Was, ku przestrodze.

 

Specjalnie, aby uzmysłowić Wam powagę tematów związanych z wizytą w gabinecie kosmetycznym, ale też aby się samej doszkolić, na mojej  stronie publikowałam całą serię artykułów „Kosmetyka Bez Ściemy”. Tam wraz z Kosmetologiem pisałyśmy o wskazaniach i przeciwwskazniach do poszczególnych zabiegów.

Pisałam między innymi o oczyszczaniu skóry [TUTAJ].  I w przeciwwskazaniach jest jak byk, że stany zapalne skóry dyskwalifikują do tego zabiegu! Ania miała skórę trądzikową, ale dobrze reagowała na kwas migdałowy. Kosmetyczka stwierdziła więc, że na 3 tygodnie przed ślubem powyciska jej trochę zaskórników. Zrobiła to tak „spektkularnie”, że rozniosła Ani stan zapalny po całej skórze… Ech… Brak słów…

Dobra, dość gadaniny.  Opowiem Wam czego użyłam, żeby doprowadzić skórę Ani do takiego stanu, że w obiektywie aparatu wyglądała świeżo i pięknie.

Oczywiście nie było to łatwe zadanie i nie ma się co oszukiwać że zrobiłam „czary-mary” i wybrzuszenia od podskórnych wyprysków nagle się wchłonęły.

Na to nie ma co liczyć, bo jest to fizycznie niemożliwe, aby w 100% wyrównać fakturę skóry. To znaczy jest, ale do tego używa się już zaawansowanych narzędzi charakteryzatorskich i niestety efekt nie jest naturalny, bo skóra ma swoją fakturę – pory, zmarszczki, a taki FX powoduje gładz szpachlową na skórze.

Co możemy zrobić, to sprawić, że światłocień będzie działał na korzyść Panny Młodej. Czyli korekcja wszelkich odstających zmian powinna wyglądać tak, że od dołu rozjaśnia się je bardziej, niż od góry.  Sekret dobrego makijażu korekcyjnego polega na tym, aby po każdym nałożeniu kosmetyków chwilkę odczekać, by skóra się z nim oswoiła. Ale po kolei…

  1. Przetarłam skórę płynem micelarnym Bioderma Sensibio. To jeden z najdelikatniejszych a zarazem najskuteczniejszych oczyszczaczy na rynku. Odczekałam około 2 minut, aby skóra stała się sucha.
  2. Spryskałam twarz wodą termalną Avene i zostawiłam do wchłonięcia.
  3. Pokryłam skórę bazą silikonową, pomijając krem. Baza, którą zastosowałam może być używana bezpośrednio na skórę w przypadku cery trądzikowej i tłustej. Była to Kaszmirowa baza Bielenda Professional. Odczekałam chwilkę, by baza odpowiednio „ułożyła się” na skórze.
  4. Każdy większy pryszcz dodatkowo dotknęłam odrobiną bazy pod cienie do powiek – używałam Art Deco.
  5. Używając kółka korektorów Kryolan Concealer Circle pomieszałam kolor cielisty z zielonym na wierzchu dłoni i taką mieszankę w totalnie burym kolorze nakładałam bardzo szczodrze na wszelkie zaczerwienienia skóry. Nałożyłam tę mieszankę też pod oczy, używając innego pędzelka, po wzbogaceniu koloru domieszką żółci.
  6. Musiałam chwilę odczekać aż korektor „zwiąże się ” z bazą i porządnie „osiądzie” na skórze. W tym czasie zrobiłam Ani zdjęcia załatanej skóry :)
  7. Każdą „łatkę” dokładnie przypudrowałam pudrem mineralnym Diva Defense, by utrwalić korektor.
  8. Dobrałam kolorystykę podkładu do skóry Ani, sprawdzając kolor na żuchwie i przeciągając go aż na szyję i dekolt. Użyłam podkładów Revlon Color Stay, bo są one zdecydowanie najlepsze jeśli chodzi o długotrwały efekt przy mega-trudnej skórze.
  9. I teraz zaczęła się prawdziwa magia: pędzlem duo fibre nabrałam podkład z wierzchu dłoni i „stemplowałam” skórę Ani. Robiłam to bardzo delikatnie, żeby nie naruszyć korektora. Stemplowałam do momentu, aż nagromadzenie kropek z podkładu stanie się tak gęste, że w pełni pokryje skórę. Pokryłam też szyję i dekolt, by zrównać kolory ze sobą.
  10. Oczywiście to nie koniec – gdy podkład był zaaplikowany na skórze w tak gęstej ilości, Ania wyglądała jak maska. Chwilę odczekałam, aż podkład zwiąże się z bazą i korektorem. W tym czasie „cyknęłam” kolejną fotkę.
  11. Po chwili zrobiłam kolejną „magię” – użyłam Beauty Blendera, ale nie z podkładem, a jedynie czystego, bardzo delikatnie wilgotnego, aby nadać tej ciastowatej masce na skórze zdrową fakturę – delikatnie „odciskałam BB” na skórze, stemplując tak samo jak pędzlem duo fibre. Robiam to delikatnie, by nie zmyć, bąd rozmazac podkładu. Chodziło tylko o delikatne nadanie faktury.
  12. Całość bardzo dokładnie, miejsce-w-miejsce, pokryłam transparentnym pudrem utrwalającym MAC Prep&Prime. Nadmiar zmiotłam pędzlem.
  13. W tym momencie miałam doskonale matową, jednolitą skórę, bez wyrazu, gdyż zatraciła przez cały ten klajster swoje rysy.  Czas więc na konturowanie.
  14. Boki twarzy i nosa, górę czoła oraz zagłębienie pod policzkami podkreśliłam bronzerem Sleek. Policzki musnęłam różem MAC Warm Soul. Kości rozświetliłam bardzo delikatnie highliterem Sleek. Dopiero teraz twarz wyglądała świeżo i zdrowo. Ale zostały mi jeszcze oczy i usta.
  15. Ania miała rzęsy doklejone metodą 1:1, więc ułatwiło mi to zadanie. Powieki rozświetliłam mieszanką 2 satynowych cieni, a linię rzęs podkresliłam eyelinerem. Wewnętrzne kąciki oczu bardzo dokładnie rozświetliłam kremową satyną.
  16. Usta pomalowałam ulubioną szminką Ani, a brwi podkreśliłam specjalnym cieniem do nich przeznaczonym.
  17. Na koniec utrwaliłam wszystko spray’em fixującym Kryolan Dermacolor.
  18. I tak, Ania podziękowała mi tym jakże pięknym uśmiechem, który uwieczniłam na zdjęciu.
  19. Byłam tak dumna z siebie, że ho, ho! 😀 Ania wyglądała przepięknie, gdy ubrała suknię bił od Niej prawdziwy blask! :)

Mam nadzieję, że ta historia będzie dla Was inspiracją, że nigdy nie jest aż tak zle, że nie można tego naprawić. Ślub to bardzo ważna uroczystośc, dlatego przestrzegam – uważajcie na kosmetyczki 😉 Tutaj na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale różnie mogło być…

Bardzo Ci dziękuję Aniu za zgodę na publikację tych zdjęć! :*

 ***

Dziękuję Wam za uwagę i jeśli przeczytałyście całego tego posta, to szczerze gratuluję, bo ja bym się chyba zanudziła 😉

Buziaki i do następnego! :*

Przydatny wpis? Niech inni się o nim dowiedzą! :)
Share on Facebook0Pin on Pinterest2Tweet about this on Twitter0Share on Google+0Email this to someone

Nagrody za komentarze na Wizaż Online!

co ty o tym myślisz?

Napisz swój komentarz! :)